Ubiegłoroczne susze dość drastycznie uświadomiły mieszkańców Polski, że nie jesteśmy krajem zasobnym w wodę. W Europie zajmujemy jedno z ostatnich miejsc. Na osobę przypada w naszym kraju 1580 m3 wody na rok. Jest to wskaźnik 3 razy mniejszy od średniej europejskiej i 4,5 razy mniejszy od przeciętnej dla świata. Warto przy tym podkreślić, iż wskaźnik dostępu do wody niższy od 1500 m3/rok/osobę uważany jest powszechnie za bardzo mały i wywołuje poważne perturbacje w gospodarowaniu zasobami wodnymi.

Przyrost ludności świata, zmiany klimatyczne, urbanizacja oraz wciąż rosnące standardy zdrowotne i środowiskowe sprawiły, że  łatwo dostępne zasoby wodne są ograniczone i w wielu miejscach Europy zostały już rozdysponowane.

Podczas gdy jedne regiony Europy zmagają się z brakiem wody, inne muszą przygotować się do nadmiernych opadów deszczu.  Nigdy przedtem specjaliści do spraw gospodarki wodnej nie stali przed większymi wyzwaniami. Przystosowanie bowiem obecnych systemów kanalizacyjnych do przyszłych prognoz opadów nie jest zadaniem łatwym z powodu braku pewności co do rzeczywistych skutków zmian klimatu. Stąd dyskutuje się strategie „bezpieczeństwo poprzez różnorodność” w odniesieniu do sytuacji związanych z brakiem wody, jak również ekstremalnych opadów deszczu. Na przykład,  w południowo-wschodnich rejonach Europy panuje klimat umiarkowanie wilgotny z wilgotną zimą, suchym i ciepłym latem i średnimi opadami (Malta, Francja Belgia). Są kraje, w których roczne opady atmosferyczne wynoszą poniżej 400mm/r. (Hiszpania, Wyspy Egejskie), jak również kraje o opadach atmosferycznych powyżej 1250mm/r. (północna Finlandia). Tak wielkie różnice klimatyczne są spowodowane rozmieszczeniem obszarów górskich i terenów nadbrzeżnych. Nawet w południowo-wschodnich rejonach Europy, gdzie są wysokie relatywnie opady, woda pitna stanowi niewielką część dostępnej wody z powodu jej nierównomiernego i regionalnego rozmieszczenia.

Polskim problemem jest gospodarka wodami opadowymi i roztopowymi. Brakuje zbiorników retencyjnych i tzw. małej retencji, czyli możliwości zatrzymywania wody w środowisku, w taki sposób, aby móc wykorzystywać ją podczas suszy i kontrolować jej spływ do rzek podczas deszczów nawalnych.

Kwestia ma ulec rozstrzygnięciom prawnym we właśnie  projektowanej ustawie Prawo wodne. Jak informuje PAP, zadanie zatrzymywania wody w środowisku ma być obowiązkiem gminy. W celu zmobilizowania samorządów do sprawniejszego retencjonowania, planowane jest wprowadzenie opłat za „utraconą wodę”.

Przygotowała: Jolanta Kuligowska-Roszak